VII Śląska Manifa – z bliska

źródło: Back Up Project; licencja: CC BY 2.0

Od VII Śląskiej Manify minęły już prawie dwa miesiące. Najwyższy czas na podsumowanie i garść bardziej lub mniej konstruktywnych refleksji, których zebranie i sformułowanie z różnych przyczyn zabrało dobrych kilka tygodni.

W sobotę 8 marca, między godziną 13.30 a 14.30, ulicami Katowic przeszła VII Śląska Manifa. Jej hasło przewodnie brzmiało: „Siła kobiet przeciwko przemocy”, a zorganizowała ją nieformalna grupa wolontariuszy oraz organizacje: Partia Kobiet Region Śląski, Krytyka Polityczna Klub na Śląsku, Zieloni 2004, Fundacja Pozytywnych Zmian, Piaskowy Smok.

Na przemarszu ulicami Katowic się nie skończyło. Tegorocznej Manifie towarzyszył Cykl Warsztatów Artystycznych „Rozkwitające”, zorganizowany przez fundację Piaskowy Smok i dofinansowany przez Urząd Miasta Katowice, pod patronatem Wojewody Śląskiego. Natomiast sam przemarsz poprzedziły jeszcze inne, bardzo ważne, bo ściśle związane z samym przemarszem warsztaty. „Odbij swój własny szablon! Namaluj swój sprzeciw wobec przemocy” to autorski pomysł Fundacji Pozytywnych Zmian z Bielska Białej. Alina Kula i Anna Chęć pokazały techniki odbijania szablonów na ubraniach. Każda uczestniczka miała możliwość zrobienia własnego projektu. Warsztaty zakończyły się happeningiem pt. „Przemoc Domowa – Sprawa Publiczna”, który odbył się na ul. Stawowej o 12.30. Na sznurach do prania zawisły wykonane podczas warsztatów ubrania z antyprzemocowymi hasłami. To było swoiste preludium do samej Manify, a fartuszki, prześcieradła, koszulki, bluzki ozdobione hasłami posłużyły za żywą ilustrację motywu przewodniego imprezy.

korfanty2
Agu Oleynova

W sobotę, po Manifie, między 15.00 a 18.00, w Sali Marmurowej Urzędu Wojewódzkiego odbyły się warsztaty perfumeryjne poprowadzone przez Klaudię Heintze, właścicielkę bloga poświęconego niszowym perfumom i ich kulturowym konotacjom („Sabbath of Senses”). Dokładnie w tym samym czasie można było poznać tajniki henny artystycznej, na warsztatach poprowadzonych przez Joannę Petruczenko w sali udostępnionej przez Instytucję Kultury „Katowice – Miasto Ogrodów”. A podczas warsztatów art-recyklingowych zatytułowanych „Przerób swoją szafę na wiosnę”, które poprowadziła Agata Olejniuk (właścicielka firmy Mereżka, fotografka i art-recyklerka), uczestnicy na własne oczy przekonali się, jaki potencjał tkwi w starych, znoszonych ubraniach. To spotkanie odbyło się z kolei w sali Inkubatora Społecznej Aktywności. O tej samej porze, w sali konferencyjnej Związku Nauczycielstwa Polskiego, miały się również odbyć warsztaty teatralne Varvary Krasutskiej. Niestety, z powodu braku chętnych (co było mocno zaskakujące!) nie odbyły się.

Na niedzielę organizatorzy przygotowali równie ciekawy zestaw warsztatów. Impreza zaczęła się w Inkubatorze Społecznej Aktywności o godzinie 12.00 warsztatami kreatywnego myślenia poprowadzonymi przez psycholożkę Katarzynę Tenderę. Następnie, w godzinach 15.00-17.00, odbyły się warsztaty zdobienia ceramiki farbami termoutwardzalnymi prowadzone przez Joannę Petruczenko w Rudym Goblinie, zakończone pokazem hennowania. Od godziny 15.00 można było wziąć udział w trzech warsztatach. W Inkubatorze Społecznej Aktywności odbyły się warsztaty zabaw kreatywnych prowadzone przez Martę Wojciechowską, pedagog przedszkolną, w biurze Piaskowego Smoka Anna Kańtoch poprowadziła warsztaty literackie, natomiast w Mieście Ogrodów Ewelina odbyły się warsztaty śpiewu tradycyjnego Eweliny Ferenc.

Frekwencja na warsztatach była różna, ale – poza warsztatami teatralnymi – na każdym pojawiły się osoby zainteresowane i, co ważniejsze, chętne do aktywnego udziału, a nie tylko biernej obserwacji. Różnorodna tematyka, bardzo ciekawe prowadzące i możliwość nietuzinkowego spędzenia czasu przyciągnęły w sumie około 120 osób.

korfanty3
Agu Oleynova

Jeśli chodzi o przemarsz, wzięło w nim udział około 50 osób. Czy to dużo, czy mało – można się spierać. Ponieważ impreza nie była mocno nagłośniona, a osób organizujących ją niewiele, można to uznać za sukces. Byli i ludzie przypadkowi, i osoby „partyjne”, zawitali też działacze na rzecz praw osób homoseksualnych (Stowarzyszenie Tęczówka) i wiele innych. Było kolorowo i głośno, i choć ulice Katowic o tej porze nie były zbyt ludne, przechodnie zatrzymywali się i zadawali pytania. Wśród uczestniczek i uczestników zauważyć można było przemykający mały, zielony rower, na którym jeździł przebrany za irlandzką piratkę Anne Bonny (1699-1700) Maciej „Psych” Smykowski, który swoim kostiumem chciał przypomnieć wszystkim, jak wielką siłę potrafią mieć kobiety. Przemarsz zakończył się na Placu Sejmu Śląskiego około godziny 14.30.

Najprawdopodobniej przy odrobinie większych możliwościach finansowych, większym nagłośnieniu i szumie medialnym pojawiłoby się znacznie więcej ludzi, przyjechało przecież sporo osób także spoza Katowic (Bielsko, Zabrze, Bytom, Gliwice). Świadczy to tylko o tym, że Manifa jest na Śląsku potrzebna i że tę inicjatywę trzeba koniecznie kontynuować – być może w takiej, przemarszowo-warsztatowej, a może zupełnie innej formule.

Agnieszka Rachwał-Chybowska

Tkalnia Słów